• Wpisów:32
  • Średnio co: 47 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 12:22
  • Licznik odwiedzin:2 007 / 1570 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie zabieraj mi siebie zbyt wiele
dla mnie znaczysz mój świat
i moje szczęście
Tobą się tylko tłumaczy
gdy jesteś wokół jest wiosna
i ciepło jest i radośnie
kiedy Cię nie ma
świat płacze i czarno jest i żałośnie
gdy jesteś serce jest ptakiem
świat cały ze szczęścia śpiewa
kiedy Cię nie ma to nagle
i ptaki milczą i drzewa
gdy jesteś życie się staje najpiękniejszą
ze wszystkich bajek kiedy Cię nie ma
to wtedy piekłem jest choć miało być rajem
nie zabieraj mi siebie
zbyt wiele dla mnie znaczysz
mój świat i moje szczęście
Tobą się tylko tłumaczy.
 

 
Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.
Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,
Żeby stanęły w wypełnienia łunie.
To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:
Nie ten najlepiej służy, kto rozumie.
 

 
Mów do mnie jeszcze bezgłośnie
wzrokiem patrzącym w zadumie.
Nim łza pod powieką zabłyśnie,
me serce wszystko zrozumie.

Mów do mnie ciszą jeszcze
ust kołysanych uśmiechem.
Ja spiję ten uśmiech wierszem
by wracał wciąż do mnie echem.

I powiedz mi słowa palcami,
gdy dłoń drugiej dłoni dotyka.
Tak mało czasu przed nami.
Tak szybko milknie muzyka.
  • awatar Poezjoholiczka: jak na erotyk, to mało ekspresyjny, bardziej oscyluje przy melancholii, więc tytuł tym bardziej zmusza do interpretacji :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Człowieka się pisze spojrzeniem,
dotykiem ręki, oddechem,
wspomnieniem dziecka, marzeniem,
myśli codziennych echem.
Pisze się chwilą obecną,
tym co minęło, co będzie.
Postawą wredną, szlachetną,
gdy rację miał - gdy był w błędzie.
Pisze się sercem otwartym
na ludzi, którzy dokoła.
Lecz choćbyś był bardzo upartym
człowieka napisać nie zdołasz.
 

 
Czy znasz ten
stan myśli
nie dających się
ująć w słowa ?
Tak bardzo chcesz.
lecz one odlatują
ostatnią jaskółką.
Klatka liryki
ciągle stoi pusta.

Czy znasz tą gorycz,
gdy z pióra
zamiast słów,
spływają
kleksy atramentu ?
Czarne wrony
grafomana,
miast kolibrów
poezji.

Czy znasz tą chwilę,
gdy jedna nuta
inicjuje
wewnętrzny taniec ?
Partytura liter
wpisana w pięciolinię
spełnienia.
Zatracony w tańcu
jesteś Bogiem.

Czy znasz ... ?
 

 
Ja ciebie kocham! Ach, te słowa,
Tak dziwnie w moim sercu brzmią!
Miałażby wrócić wiosna nowa
I zbudzić kwiaty, co w nim śpią?
Miałbym w miłości cud uwierzyć
Jak Łazarz z grobu mego wstać?
Młodzieńczy, dawny kształt odświeżyć,
Z rąk twoich nowe życie brać?

Ja ciebie kocham! Czyż być może?
Czy mnie nie zwodzi złudzeń moc?
Ach nie, bo jasną widzę zorzę
I pierzchającą widzę noc!
I wszystko we mnie inne, świeże,
Zwątpienia w sercu stopniał lód,
I znowu pragnę, kocham , wierzę,
Wierzę w miłości cud!

Ja ciebie kocham? Świat się zmienia,
Zakwita szczęściem od tych słów,
I tak, jak w pierwszych dniach stworzenia,
Przybiera, ślubną szatę znów.
A dusza skrzydła znów dostaje,
Już jej nie ściga ziemski żal,
I w elizejskie leci gaje
I tonie pośród światła fal.
 

 
Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz
 

 
Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają i
muszą się spotkać aby się ominąć bliscy i oddaleni jakby
stali w lustrze piszą do siebie
listy gorące i zimne rozchodzą się jak w
śmiechu porzucone kwiaty by nie wiedzieć
do końca czemu tak się stało są inni co
się nawet po ciemku odnajdą lecz
przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać tak czyści
i spokojni jakby śnieg się zaczął
byliby doskonali lecz wad im zabrakło bliscy boją się
być blisko żeby nie być dalej
niektórzy umierają-to znaczy już wiedzą miłości się
nie szuka jest albo jej nie ma
nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
są i tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie mogą być razem
jak bażanty co nigdy nie chodzą
parami można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie nasze
drogi pocięte schodzą się z powrotem
 

 
Pyłem księżycowym być na twoich stopach,
wiatrem przy twej wstążce, mlekiem w twoim kubku,
papierosem w ustach, ścieżką pośród chabrów,
ławką gdzie spoczywasz, książką, którą czytasz.

Przeszyć cię jak nitką, otoczyć jak przestwór,
być porami roku dla twych drogich oczu
i ogniem w kominku, i dachem co chroni
przed deszczem.
 

 
Nie, nie możesz teraz odejść

Kiedy cała jestem głodem

Twoich oczu, dłoni twych

Mów, powiedz, że zostaniesz jeszcze

Nim odbierzesz mi powietrze

Zanim wejdę w wielkie nic



Nie, nie możesz teraz odejść

Jestem rozpalonym lodem

Zrobię wszystko, tylko bądź

Bądź, zostań jeszcze chwilę, moment

Płonę, płonę, płonę, płonę...

Zimnym ogniem czarnych słońc



Nie, nie możesz teraz odejść

Popatrz listki takie młode

Nim jesieni rdza i śmierć

Bądź - proszę cię na rozstań moście

Nie zabijaj tej miłości

Daj spokojnie umrzeć jej
 

 
Straciłem wczoraj zęby mleczne

Wyciera się dziecięcy urok

Nic na tym świecie nie jest wieczne

Wieczne jest tylko wieczne pióro

Nie doceniałem jego funkcji

Aż tu ankietę mi przynieśli

Tuż przy nagłówku są w instrukcji

Dwa słowa: Niepotrzebne skreślić

Mam pochodzenie? Takie sobie

Niestety nie ma w rodzinie cieśli

Chociaż mi żal go, to co ja zrobię

Że tego cieślę muszę skreślić

Czy reaguję? Reaguję

Czym? No... jak by tu określić

Sercem. Bo tym najgłębiej czuję

A reszta? Niepotrzebna. Skreślić

Skreślać, nie skreślać. Co w tym siedzi?

Pióro jest wieczne, wieczny dramat

Trudno udzielić odpowiedzi

W rozsądnych określonych ramach

Może nie skreślać? - Wewnętrzna rysa

Wagi ankiety nie umniejsza

Może z lenistwa wolę pisać

Sztuka skreślania jest trudniejsza

Jakie są pana przekonania?

Jakie rodzice pana mieli?

Czy pan przeżywał załamania

Światopoglądów i idei?

Trudno w pytaniach oderwanych

Zawrzeć tak podstawowe treści

Mój światopogląd, proszę pana

Pan lepiej zna. Pan za mnie skreśli.
 

 




Kiedy serce śpi, daj odpocząć mu
Przecież czeka je nowy ból
Na czas jakiś wejdź w codzienności tło
Mniejsze dobro w niej, mniejsze zło

Pośród zwykłych spraw niech mijają dni
A ty żyj!

Kiedy serce śpi, daj odpocząć mu
By nabrało sił, przecież czeka je nowy ból
Kiedy serce śpi, jak zmęczony ptak
Nie budź nigdy go, sił mu brak
Jest zmęczone twych uczuć zmienną, grą,
Niechaj sobie śpi, a ty z nim

Pośród sennej mgły niech mijają dni
Serce śpi
Zęby wzlecieć znów, żeby znów się wzbić
Musi nabrać sił, nim nadejdzie to, co ma być
Kiedy serce śpi, daj odpocząć mu
Przecież czeka je nowy ból
Kiedy zbudzi się, wtedy da ci znak
Zatrzepoce jak w sidłach ptak
Jeszcze wyrwie się, jeszcze jeden raz
Frunie w blask

Kiedy serce śpi, miłość zbudzi je
Znów tęsknota, lęk, gorycz, radość
W nie, wejdzie w nie
Kiedy serce śpi, daj odpocząć mu
Przecież czeka je nowy ból
Na czas jakiś wejdź w codzienności tło
Mniejsze dobro w niej, mniejsze zło
Pośród zwykłych spraw niech mijają dni
A ty żyj!
Kiedy serce śpi, daj odpocząć mu
Przecież czeka je nowy ból
 

 
Teraz oto jestem rozpaczliwie wolny i naiwny
lecz wiedząc to o, radości o, nędzo żaden wyróżniający znak
prócz tego rozdzierający serce uśmiech przeznaczony dla nikogo

piana mojej miłości dla twoich ust
wkrótce trawy krótkie wyszczerbiona motyka
nie mówmy już o tym pełne szufle słów itd.

dokonać końca odnajdziemy się u Syriusza
ta sama galaktyka ta sama wieczność
czas drży tuż tuż i oto masz
już się dokonało
lub prawie
 

 
Nieprzyjazd mój do miasta N.
Odbył się punktualnie.

Zostałeś uprzedzony
niewysłanym listem.

Zdążyłeś nie przyjść
w przewidzianej porze.

Pociąg wjechał na peron trzeci.
Wysiadło dużo ludzi.

Uchodził w tłumie do wyjścia
Brak mojej osoby.

Kilka kobiet zastąpiło mnie
pośpiesznie
w tym pośpiechu.

Do jednej podbiegł
ktoś nie znany mi,
ale ona rozpoznała go
natychmiast.

Oboje wymienili
nie nasz pocałunek,
podczas czego zginęła
nie moja walizka.

Dworzec w mieście N.
dobrze zdał egzamin
z istnienia obiektywnego.

Całość stała na swoim miejscu.
Szczegóły poruszały się
po wyznaczonych torach.

Odbyło się nawet
umówione spotkanie.

Poza zasięgiem
naszej obecności.

W raju utraconym
prawdopodobieństwa.

Gdzie indziej.
Gdzie indziej.
Jak te słówka dźwięczą.
 

 
Ty trzymasz mnie na ziemi, 
Ty wznosisz mnie do nieba, 
Tyś jest mi tutaj wszystkim, 
Po co aż tam iść trzeba. 
O Tobie wiem jedynie. 
I tylko Ciebie umiem. 
Na świat machnąłem ręką: 
I tak nic nie zrozumiem! 
Co krok - to nowa droga, 
Co myśl - to otchłań wrząca. 
Ty jedna odpowiadasz, 
Mówiąca czy milcząca. 
Krwi słucham Twego serca, 
Bijącej w białej piersi 
I trwam miłością błędną 
W tym życiu, pełnym śmierci.
 

 
"czasem, gdy kogoś kocham, 
ogarnia mnie gniew na myśl, 
że moja miłość może być nie odwzajemniona, 
lecz teraz myślę, że nie ma miłości nie odwzajemnionej, 
zapłata jest pewna, tak czy inaczej 
(kochałem kiedyś kogoś żarliwie, 
a bez wzajemności, 
lecz dzięki temu powstały te pieśni).."
 

 
Zycie przez czły czas pcha nas do przodu. 
Krok po kroku zmierzamy do celu, 
zadając sobie pytanie czy po drodze nie zbłądzimy 
-trafiając w ślepą uliczke? 
Czy z tej drogi warto się wycofać , 
nie wiedząc co czeaka nas dalej? 
A może warto cały czas iść przed siebie, 
nie zatrzymując się i nie zwracając na nic uwagi. 
Ale jakie będzie wtedy nasze życie? 
A może warto zwolnić zmniejszyć tempo. 
Wtedy nic nie przeoczysz , 
wręcz przeciwnie masz szansę wiecej zobaczyć. 
Wybierz własną drogę a poznasz jakie jest życie . 
Nie poddawaj się -dasz sobie radę , 
zdobywając doświadczenie po doświadczeniu. 
Jesteś wstanie pokonać wszystkie problemy. 
Powodzenia. 



Cokolwiek między ludzmi kończy się znaczy : 
nigdy się nie zaczęło . Gdyby prawdziwie 
się zaczęło nie skończyłoby się. 
Skończyło się bo nie zaczęło sie . 
Cokolwiek prawdziwie się zaczyna 
nigdy się nie kończy
 

 
Jeszcze jedno wspomnienie 
przed chwila napisalam slowo 
jestem starsza o slowo 
o dwa 
o trzy 
o wiersz 

starsza- co to znaczy starsza 

w abstrakcji , ktora nazwano historia 
wyznaczono mi waski przedzial 
stad-dotad 

rosne 

W abstrakcji , ktora nazwano ekonomia 
nakazano mi zyc 

W abstrakcji ktora nazwano czas 

bladze 
gubie sie 
i bladze 

W Metropolitan Museum 
w dziale egipskiej rzezby 
kamien usmiecha sie kobiecymi ustami
 

 
Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba 
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie 
Dla darów Nieba.... 
Tęskno mi, Panie... 

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą 
Popsować gniazdo na gruszy bocianie, 
Bo wszystkim służą... 
Tęskno mi, Panie... 

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony 
Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie, 
"Bądź pochwalony!" 
Tęskno mi, Panie... 

Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej, 
Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie, 
Równie niewinnej... 
Tęskno mi, Panie... 

Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia, 
Do tych, co mają tak za tak - nie za nie, 
Bez światło-cienia... 
Tęskno mi, Panie... 

Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi? 
I tak być musi, choć się tak nie stanie 
Przyjaźni mojej... 
Tęskno mi, Panie...
 

 
Jesli zechcesz odejsc ode mnie 
nie zapominaj o usmiechu 
mozesz zapomniec kapelusza 
rekawiczek notesu z waznymi adresami 
czegokolwiek wreszcie-po co musialabys wrocic 
wracajac niespodzianie zobaczysz mnie we lzach 
i nie odejdziesz 
Jesli zechcesz pozostac 
nie zapomnij o usmiechu 
wolno ci nie pamietac daty moich urodzin 
ani miejsca naszego pierwszego pocalunku 
ani powodu naszej pierwszej sprzeczki 
jesli jednak zechcesz zostac 
nie czyn tego z westchnieniem 
ale z usmiechem 
Zostan...
 

 
- Powiedz mi, jak mnie kochasz.
- Powiem.
- Więc?
- Kocham Cię w słońcu. I przy blasku świec.
Kocham Cię w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie i na koncercie.
W bzach i brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko roztłukujesz ładnie-
nawet wtedy , gdy Ci łyżka spadnie.
W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
na końcu listy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
I wiosną kiedy jaskółka przylata.
- A latem jak mnie kochasz?
- Jak treść lata.
- A jesienią, gdy chmurki i humorki?
- Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
- A gdy zima posrebrzy ramy okien?
- Zimą kocham Cię jak wesoły ogień.
Blisko przy Twoim sercu. Koło niego.
A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.
 

 
Cóżem winien, żem tak się nabłąkał, 
żeby w końcu do ciebie przyjść, 
żeby w końcu zrozumieć, że ty jesteś łąka 
i drzewo, i księżyc, i liść. 

Żeby w końcu zrozumieć, że śmiejący się potok 
to ty także i muszla na dnie, 
i Cerera świecąca nad pszenicą złotą, 
i zielony wiatr, który dmie.
 

 
Bezdomni 
z nie spełnioną pieszczotą 
wśród obojętnych stolików 
i ludzi 

Biedniejsi o ławkę 
pod zielonym drzewem 
którą zabrał mróz 

Płonącymi oczami 
mówimy sobie rzeczy 
nie ogarnięte słowem 

Zanurzam się w mowie 
twych oczu 
jak trzmiel kosmaty 
we wrzosie 

Czuję jak pęcznieją wargi 
a spragnione palce 
rąk miłych szukają 
jak bezwolnieje ciało 
i nie broni oczom twoim 
rozbierać z sukien 
które dzielą 

Tulisz mnie nagą 
kasztanami źrenic 

Nie zasłaniaj oczu 
prosisz 

Lecz oczy moje 
rozpalone pieszczotą 
są jak płomienie 

Jeżeli ich nie zasłonię 
podpalą 
tych ludzi obojętnych 

Wtedy zobaczą 
że jestem naga 
i spojrzeniem 
pierś 
ustom twoim podaję 
jak jabłko
 

 
My z drugiej połowy XX wieku 
rozbijający atomy 
zdobywcy księżyca 
wstydzimy się 
miękkich gestów 
czułych spojrzeń 
ciepłych uśmiechów 

Kiedy cierpimy 
wykrzywiamy lekceważąco wargi 

Kiedy przychodzi miłość 
wzruszamy pogardliwie ramionami 

Silni cyniczni 
z ironicznie zmrużonymi oczami 

Dopiero późną nocą 
przy szczelnie zasłoniętych oknach 
gryziemy z bólu ręce 
umieramy z miłości
 

 
Gdy się miało szczęscie,które sie nie trafia: 
czyjeś ciało i ziemię całą 
a zostanie tylko fotografia, 
to - to jest bardzo mało...
 

 
 (...) 
Noc nie jest noca gdy widze twarz twoja 
i nieznam braku towarzystwa w świecie 
kiedy ty jesteś całym moim światem 
wiec jak mam mysleć ze sama tu jestem 
skoro świat cały dzis stoi przede mna
 

 
Gdybys kiedys miala mnie przestac kochac, 
Nie mow mi tego. Bog tego takze nie czyni, 
Gdy zsyla zaraze i glod. 
Choc dobrze wie, ze oazy zamienia w pustynie.
 

 
nie widziałam cię juz od miesiąca. 
I nic.Jestem może bledsza, 
troche śpiąca,trochę bardziej milcząca, 
lecz widać można żyć bez powietrza!
 

 
Zrób coś, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej 
Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam 
I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam 
I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej 
Na pewno mieć nie mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła 

Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej 
Już w ostatni por skóry tak dawno mi wniknąłeś 
Że nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś 
I choć nie wierzę, by mógł być ktoś bardziej otwarty 
Dla Ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz.